Nigdy nie mów nigdy

Po ostatnim tekście naszły mnie różne przemyślenia. Uważam, że sami jesteśmy reżyserami swojego życia i sami najlepiej wiemy co jest dla nas dobre. Naprawdę niczego się w życiu nie zarzekam, ja po prostu wybieram to, co mi w danym momencie odpowiada. Jednak ponieważ życie przygotowane ma dla nas różne scenariusze, to tylko od nas zależy, którą z ról przyjmiemy, prawda?

Nie zarzekam się związków, romansów, nieprzemyślanych posunięć, ja po prostu staram się trzymać nad wszystkim kontrole i tak wiem! nie zawsze się da. Dlatego się staram i naprawdę nie zawsze mi się to udaje. Zdarza mi się wdepnąć w kupę, podjąć złą decyzję, ba! nawet zaryzykować mimo iż mam przeczucie, że to nie jest najrozsądniejsza decyzja. Kiedy moja przyjaciółka podpowiada mi “nie brnij w to, bo to nie ma sensu!- nie zawsze jej słucham. Analizuję, gdybam- ale ostateczna decyzja zawsze należy do mnie i choć czasami zdarzało się, że wracałam do niej z płaczem, nigdy nie usłyszałam “a nie mówiłam”. Zdarza mi się miło zaskoczyć, albo potwornie rozczarować, ale dzięki temu nie tylko tworzę bagaż swoich doświadczeń, ale też uczę się samej siebie. Tylko ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów- powiedział ktoś mądry i ja się z  tym absolutnie zgadzam.

Dziś mogę powiedzieć, że od czasu gdy jestem sama z chłopakami, musiałam podjąć dla mnie trudna decyzję i wybrać, czy posłuchać serca, czy może jednak rozumu. I to był dla mnie bardzo trudny czas, bo każda część mnie chciała się rozbiec w innym kierunku, toczyłam ze sobą wewnętrzną walkę, o to co wybrać. Przez wiele nocy przerabiałam w głowie różne scenariusze, przegadałam mnóstwo godzin z przyjaciółkami, stoczyłam nie jedną walkę z samą sobą…wygrał rozsądek i choć serce pękło mi na milion kawałków, to na tamten moment, była to bardzo rozsądna decyzja i chyba jedyna jaką mogłam podjąć, by teraz być tak silna, jak jestem.  Czas pokazał, że słusznie zrezygnowałam z walki o uczucia, bo widocznie nie były one tak silne, by przetrwać te zawirowania i otworzyć przede mną sielankowe życie. Przecież ta prawdziwa miłość nigdy nie jest opcją, jest wszystkim i zwycięża wszystko. Ta padła w przedbiegach.

Mamy wolny wybór i choć życie nie jest zero jedynkowe, to jednak można wybierać między czarnym, a białym, nie koniecznie pozostając po środku. Jedni kierują się sercem, inni rozumiem i niezależnie od tego, którą opcję wybieramy, to absolutnie w każdej zdarzają się zawirowania. Ja doskonale wiem, że nie da się zaplanować miłości, bo ta zazwyczaj przychodzi nie wiadomo skąd i zupełnie niespodziewanie. I ja właśnie na to czekam. Nie szukam jej, nie prowokuję, nie planuję. Ja wiem, że kiedyś przyjdzie (lub nie) i nie mam ochoty teraz tego przyśpieszać, bo teraz tak jest mi dobrze. Będę się martwić, jak przylezie nieproszona, zapuka mi do drzwi i rozsiądzie się na kanapie, rzucając: “No i co teraz zrobisz kobieto?” I nie mam pojęcia, co zrobię, czy posłucham serca, czy jednak kierować się będę rozumiem. To dopiero się stanie, po co teraz zawracać sobie tym głowę? 

Mimo, że staram się myśleć racjonalnie, to jednak stawiam w życiu na spontaniczność, która choć kilka razy mnie zawiodła, to rezygnowanie z niej, bardzo zubożało by moje życie. Gdybym z niej zrezygnowała, zapewne nie miałam bym obok siebie dwóch fantastycznych gnomów, nie wyjechałabym na kilka lat za granicę, nie przeżyłabym w życiu tego, co udało mi się przeżyć. Nie byłabym tak ukształtowana i tak mądra o niektóre doświadczenia. I przyznaję, że czasami przychodzi mi za to płacić sporą cenę, to nie chcę z niej rezygnować, bo wtedy nie byłabym sobą. W tej swojej racjonalności i planie na najbliższe życie zostawiam więc ogromny margines na spontaniczne decyzje i tylko życie wie, czy będą one dla mnie szczęśliwe, czy nie. Więc nie wyrzekam się niczego, nigdy nie mówię nigdy i cieszę się tym, co mam, bo to moje i nikt mi tego nie zabierze. Kto wie, co jeszcze dla mnie ma w zanadrzu życie.

I przy okazji tego tekstu, chcę polecić Wam lekką, przyjemną książkę “Jackson”, która porusza temat trudnych wyborów i związku. Jest o tym, że niczego w życiu nie można zaplanować, a już na pewno nie miłości, bo problem pojawia się wtedy, kiedy Twoje serce pragnie ukochanej, ale rozum podpowiada, coś zupełnie innego. Jackson to architekt, który odnosi sukcesy i brakuje mu do szczęścia tylko idealnej żony. Postanowił, że odnajdzie i poślubi wyłączne taką, która spełni jego wymagania. A jest ich oczywiście wiele! Zrobił nawet specjalną listę, aby nie zapomnieć żadnej cechy. Tu wszystko jest zaplanowane. Nigdy więcej przypadkowych dziewczyn.

Gdy na drodze mężczyzny staje Skylar, całkowicie traci głowę. Niepoukładana, spontaniczna, żywiołowa, pełna pomysłów tancerka z klubu ze striptizem. Zupełnie nie przypomina ideału, który opisał na kawałku kartki! Co powinien zrobić, kiedy serce podpowiada mu, że to ta jedyna, a osoby w jego otoczeniu przypominają mu, dlaczego Skylar nie jest najlepszym wyborem.

To już czwarty i ostatni tom powieści Eve Jagger i chyba dobrze, bo tym razem to typowe romansidło, bez rozbudowanych wątków pobocznych, z wieloma pikantnymi chwilami uniesień,  mnóstwem dobrego humoru, idealny na relaksujący i przyjemny wieczór. Nie odbiega od poprzednich części, czyta się przyjemnie i szybko.

 

W księgarni taniaksiazka.pl znajdziecie również inne propozycje książek, w dziale książki dla kobiet.

 

 

 

 

Komentarze