Pseudo ojcowie

 

Patrząc tylko na to, co się dzieje wśród blogujących mam i mojego najbliższego otoczenia…ojcowie to psychopaci !

Serio ! I nie pisze tego pod wpływem jakiś emocji, ot co, zwykła obserwacja.

Rozstanie  z matką dziecka, równa się rozstanie z dzieckiem. Z wyboru. Nie  z konieczności. Tyle obecnie się słyszy o Ojcach walczących o swoje dzieci, a ni chu chu nie obserwuje tego w najbliższym otoczeniu. Od taki przykład.

Jakim trzeba być hipokrytą i wyzbytym empatii psychopatą, by chwalić się na facebooku zdjęciami z wakacji nad morzem, gdy od kilku miesięcy nie kupiło się własnemu dziecku nawet tabliczki czekolady, nie wspominając o alimentach ?  To już nawet nie jest egoizm, to jest kurwa śmieszne !!!

Jakim trzeba być wyzbytym empatii człowiekiem by ojcostwo ograniczało się, do zbierania lajków na facebooku, pod zdjęciami z dzieckiem, podczas gdy zdjęcie ma kilka tygodni, bo w rzeczywistości w dupie ma się własne dzieci, ale wiadomo, trzeba grać dobrego…troskliwego…tatę. Jakim trzeba być facetem, by przed sądem, przyznać się do tego, że jest się na utrzymaniu kochanki, niż przyznać się do faktu iż :

A) mam wyjebane by pracować

B ) pracuję tyko na czarno,. by nie płacić alimentów

Jakim trzeba być frajerem, by ponad własne dziecko, przekładać własne potrzeby i myśleć, tylko i wyłącznie o sobie…kurwa, takich idiotów powinno się kastrować, odgórnie, bez zastanowienia ! Ich nazwiska powinny zamieszczać gazety, by żadna naiwna panna, nie dała się nabrać na ich użalające się nad sobą teksty. Oni odgórnie są zazwyczaj biedni  i pokrzywdzeni, w rzeczywistości zaś, w dupie maja to, co się poza nimi dzieje.

Gdy widzę kolejne kobiety, które z dnia na dzień zostają pozostawione sobie, czuje się w obowiązku powiedzieć im, nie martwcie się. Dacie radę ! Ojciec na papierze to nie ojciec. Mąż na papierze to nie mąż. Nie dajcie sobie wmówić, że tak powinno być. To chore !

Ja wiem, że przemawia za was wstyd, posiadania dziecka z kimś, wyzbytym empatii do małego człowieka i Was samych, to często ponad siły. Nie obwiniajcie się ! Tylko wyzbyty wszelkiego człowieczeństwa facet, jest zdolny potraktować tak matkę własnego dziecka i własne dziecko ! To już jest wizytówka dla niego,nie dla Was.

Piszecie, pytacie, prosicie o rady. Nie potrafię Wam pomóc. Dla mnie takie zachowania wybiegają poza zwykłe, ludzkie odruchy. Dla mnie jest to nie do pomyślenia. Patrzę na moich synów i wiem, jak ciężko wytrzymać mi bez nich weekendu…choć cieszę się na chwilę względnego spokoju. Więc nie rozumiem, jak można nie interesować się własnym dzieckiem tygodniami, czy latami….nie rozumiem !

Ja wiem, że nowa kobieta to najfajniejsze co się w danym momencie takiemu facetowi trafiło, to coś nowego, wartego uwagi, skupienia i każdego grosza, który wydaje się na nią…kij w oko takiemu tęskniącemu dziecku, którego nie wita się nawet lizakiem.

Na pohybel skurwysynom ! Na pohybel każdemu facetowi wyzbytemu empatii do własnego dziecka.  Każdemu egoiście, który własne zachcianki przekłada nad jego dobro, który nie ma w sobie godności by zapewnić własnym dzieciom, normalnego dzieciństwa.

Mnie by było wstyd..oni myślą, że są bogami…pozostawiam to pod wasz komentarz…

Karma jest suką ! Wraca, ze zdwojona siła !

Komentarze

36 thoughts on “Pseudo ojcowie

  1. Swiete slowa i modle sie o to kazdego dnia… By karma okazala sie ta suka. W 5 mcu ciazy blizniaczej, zagrozonej dawca sie ulotnil. Brak zaintrweresowania dziecmi. Ale to mu sie chwali, bo placi alimenty wszyscy tak mowia. Nie ma wyjscia bo wie, ze dobiore sie do jego starych 😉 a ja tylko na to czekam…. Poki co biedny za granice wyjechal, bo takie duze alimenty musi placic. A bedzie placil wiecej i wiecej. Juz moja w tym glowa. Bardzo dobry tekst z okazji dnia ojca. Pozdrawiam.

  2. tak mnie naszło apropo dnia ojca…

    Już nie długo “Dzien taty”
    dla nas to dzień ” Tato-Wujka”
    i odwieczny dylemat małego paszczaka
    bo tata to ojciec wiec pomimo wszystkiego jak jest chce cos mu dac
    no i wujek ktory jest tatą ..

    w szkole robili na dzień taty niespodzianki młody wrócił bo ma jedno i widze jaki problem w tej główce sie wytworzył ..

    bo Pani powiedziała “ze to dla taty ” ale przecież wujek mnie wychowuje
    i on jest prawie tata , bo taty nie ma prawie wcale..ale Pani
    powiedziała…

    Im starszy więcej widzi ..więcej czuje…przykre ale prawdziwe

    Wiec matka staneła na wysokosci zadania i bedzie tworzyc z młodym niespodzianke dla wujka pomimo braku talentu

    1. U mnie było podobnie, w pierwszy dzień ojca bez biologicznego taty starszaka, honory pełnił ( wtedy jeszcze ) wujek…który z czasem w głowie starszaka ewoluował do rangi taty…i tatą został. Starszak zawsze mówił, że ma dwóch Ojców. Tego dzięki, któremu jest na świeci i temu, który go wychowuje, czy też wychowywał.

  3. pozwolisz ze dołącze to pod swój post na fb apropo dnia ojca ..
    bo włąsnie mlody wrocil ze szkoły z problemem

    tak mnie naszło apropo dnia ojca…

    Już nie długo “Dzien taty”
    dla nas to dzień ” Tato-Wujka”
    i odwieczny dylemat małego paszczaka
    bo tata to ojciec wiec pomimo wszystkiego jak jest chce cos mu dac
    no i wujek ktory jest tatą ..

    w szkole robili na dzień taty niespodzianki młody wrócił bo ma jedno i widze jaki problem w tej główce sie wytworzył ..

    bo Pani powiedziała “ze to dla taty ” ale przecież wujek mnie wychowuje
    i on jest prawie tata , bo taty nie ma prawie wcale..ale Pani
    powiedziała…

    Im starszy więcej widzi ..więcej czuje…

    Wiec matka staneła na wysokosci zadania i bedzie tworzyc z młodym niespodzianke dla wujka pomimo braku talentu 🙂

    1. Też jestem Ojcem który rzadko widzi córkę!!!
      Wyjechałem z Polski jak mała się urodziła gdyż matka nie miała pracy.
      Z czasem okazało się że nie mam już po co wracać i gdzie.
      Odwiedzałem tak często jak tylko mogłem córkę ale niestety bezduszna matka wychowuje bezduszną córkę.
      Teraz jestem potrzebny tylko po to by płacić.
      Dobrze widzieć jedną stronę medalu!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Pieprzona indoktrynacja ojciec bez szans.

      1. Nie, medal ma zawsze dwie strony, tylko życie musi je zweryfikować. U mnie pobyt ojca starszaja za granicą nic nie zmienił w ich poprawnej relacji. Owszem, bywało trudno, ale dziś na własnym przykładzie widzę, że jak matka dziecka zabiega o kontakt ojca z dzieckiem to to procentuje. Są bardzo zżyci.

        Natomiast w przypadku drugiego syna, bez skrupułów zaprzestałam walki o kontakt ojca z dzieckiem. Nie było o co walczyć.

        I jak patrzę na chłopców, to niestety widzę, że dobra wola w podtrzymaniu kontaktu ojca z dzieckiem musi być dwustronna, bo ja jako matka też sama nie jestem w stanie zmusić drugiej strony, by się dzieckiem interesowała.. A minęły właśnie 4 lata odkąd syn nie widział ojca. I nie mam już ochoty tego zmieniać.

  4. Zgadzam się w 100% :/
    Ja nie rozumiem jak moja znajoma może żyć z facetem, który zostawił dziecko i w ogóle się z tym dzieckiem nie spotyka, tylko robi jego matce problemy i nie chce się na paszport zgodzić :/

  5. świetnie napisane!!!! brawo!!!! nie znam tego z własnego do swiadczenia(dzięki Bogu ), ani z bliskiego otoczenia, ale tekst bardzo dobrze napisany !!!!!

  6. Niestety, znam to z autopsji i własnej skóry – mój ojciec był takim facetem. I wiesz, najgorsze jest to, że w moim przypadku było tak, że to ja długo przez jego zachowanie czułam się gorsza…

  7. to prawda, ze karma wraca ze zdwojona siła.. sama mialam okazje sie temu przygladac. a nawet jesli tacy tatusiowie widuja dziecko co 2 weekend to nie nadrobia straconego czasu i wiedza o nim wielkie gowno!
    ale znam tez przypadek z wlasnego otoczenia gdzie to matka skazala dziecko na pozbawienie ojca bo poznala innego i odeszla z nim do nowego partnera. rozpacz jaka czul wtedy ten ojciec.. porownywalna do rozpaczy kobiety, ktora zostawia maz. ale dojezdza 40km co drugi dzien by widziec sie z dzieckiem. to to ja rozumiem.
    w moim zwiazku tez nie jest i nie bylo lekko. przezylam zdrade partnera. sama ja wyczulam i do niej dotarlam bo jestem pieprzona czarownica ale nie odwazylam sie pozbawic dziecka ojca.. i wiem, ze pewnie niektorzy sie ze mnie smieja i mysla, ze nie mam szacunku do samej siebie. mam. stalam sie bardziej niezalezna. a gdy kazdego dnia widze jak Lenor jest silnie zwiazana z ojcem wiem, ze podjelam dobra decyzje. jednak mimo tego, ze wybaczylam nigdy nie zapomne… ale jesli moge z tym zyc a mojemu dziecku to nie odbierze szczescia.. kwestia indywidualnego podejscia. troche odbieglam od tematu . wybaczcie

    1. Jest to nie jako powiązane…ja też wracałam, bo nie miałam odwagi pozbawić dziecka ojca ( mówię o starszaku ), jednak z czasem okazało się, że nie ma innego wyjścia…ale mimo tysiąca km, udało się wypracować normalne relacje. Każde z nas założyło nowe rodziny i jakoś cały czas staramy się zachować przyjacielskie relacje…na tyle na ile jest to możliwe. Tylko do takich powrotów i drugich szans trzeba dwojga…w pojedynkę, nic się nie zdziała.

  8. Jest jeszcze jeden typ niby jest ale go nie ma.Nie angażuje sie w wychowanie,edukacje dziecka czy zabawy z nim bo przecież wystarczy że jest.To tak wiele.Pomnik takiemu postawić bo chwała że w pizdu nie poszedł.

  9. Jestem drugą żoną. Byłam “nową kobietą”, gdy dzieci mojego męża miały kolejno 5 i 4 lata. Razem z nim walczyłam o kontakt, nagrywałam ukradkiem spotkania podczas których mu ubliżała, siedziałam na komisariacie, gdy ona dzwoniła zgłaszając próbę pobicia przez pijanego byłego i słyszałam jak bluzgała policjanta, który przecież miał przed oczami wyniki badania alkomatem. Ciągnie się to wszystko już pięć lat. Kontakt raz jest, raz go nie ma, zależnie jak jaśnie pani czapka leży. Sąd ma męża w… Wiesz gdzie. Ona na rozprawie mówi, ze zrozumiała swój błąd i ze się poprawi, a sąd odstępuje od ustalania kontaktów.

    Żeby nie było, że tylko moja rodzina. Znam jeszcze trzech takich ojców. Dwóch to moich przyjaciół, trzeci to brat mojej mamy. Jeden ma dwie córki, nastolatki, z którymi ma świetny kontakt, bo matka nie utrudnia kontaktów. Wręcz wpycha mu dziewczyny, bywało, ze to u niej spędzały weekendy, a u ojca całe tygodnie. Drugi – ojciec walczący, jak mój mąż. Zaliczył już zdemolowane mieszkanie (koledzy jego byłej), próbę wywiezienia dziecka za granicę (szeroko zakrojona akcja policyjna, bo mamusia udawała, że ktoś jej dziecko porwał, a cichaczem pakowała walizki) oraz kilka kontroli ze skarbówki – bo tak, bo dostaliśmy zgłoszenie. Mój wujek kontakty miał poprawne, ale bez fajerwerek – nie był ojcem idealnym, ale nigdy się na dzieci nie wypiął. Jego dzieci są już dorosłe, lepszy kontakt mają z matką, ale z nim też utrzymują kontakty.

    Każda z tych czterech osób płaci, interesuje się, dba.

    Oczywiście – znam też mniej optymistyczne przypadki. Takie, gdzie w ciąży dziewczyna była bita i gwałcona, a potem musiała w sądzie dowodzić ojcostwa. Albo, gdzie ojcostwo po prostu skończyło się razem ze związkiem i ogranicza się do wrzucania zdjęć na fb raz na ruski rok. Albo wcale.

    Są dwie strony medalu, są różni ludzie…

    1. Znam mnóstwo rodzin, których przykłady przytaczasz. Każde z rodziców zakłada swoją rodzinę i trwają w zgodzie. Znam kilka patchworkowych ( tak to się pisze ? ) rodzin…są takie ! Chwała im za to.
      Skupiłam się na tej jednej stronie medalu, bo tego nie rozumiem…

  10. Zgadzam się,dla mnie taki facet to zero szkoda tylko dziecka bo jak mu powiedzieç że ojciec ma na niego wywalone 🙁 Najlepi są jednak tacy którzy od czasu do czasu sobie przypomą i tylko dziecku mieszają w głowie i robią złudne nadzieje.

  11. Wszystko to co napisałaś to prawda. Równocześnie z wynaturzeniami, które odchodzą od swoich kobiet i dzieci nie poświęcając im grama uwagi czy należnych środków do życia równie często widzę i znam sytuacje gdy to kobieta się tak właśnie zachowuje (a facet jest na przegranej pozycji jeśli chodzi o opiekę nad dziećmi) ale również znam i to dobrze sytuację kiedy pojawia się prawdziwy mężczyzna, który związuje się z samotną kobietą z dzieckiem/dziećmi i traktuje je jak swoje obdarza miłością, opieką i empatią. Ale o tym nikt nie mówi – nikt nie mówi o tym, że kobiety też odchodzą, nikt nie mówi o tym, że pojawią się porządni faceci którzy opiekują się takimi smaotnymi matkami z dziećmi. Mówi się tylko o tych złych pseudo facetach którzy olewają swoje kobiety i dzieci. A wydaje mi się, że wszystkie te sytuacje zasługują na jednakową ilość uwagi.
    Ciekaw jestem ile hejtu mnie spotka za te słowa…
    Szczęśliwy mąż i ojciec.

    1. Masz rację ! Sytuacja tyczy się też kobiet. Może to temat, na kolejny wpis.
      Znam też mężczyznę, który podjął się wychowania ” nie swojego dziecka “, w moich oczach, to wymagało mnóstwa odwagi. Co prawda historia nie ma szczęśliwego zakończenia, po zniknął z życia i przybranego syna i swojego własnego dziecka, ale chyba nawet gdzieś na blogu powinien być tekst pochwalny o nim, bo na tamten czas, zasługiwał na order 🙂

  12. Nie pisane pod wpływem emocji? Niemożliwe. Niesie ogromny ładunek emocji i osobistego zaangażowania.
    Przyznam szczerze, moje obserwacje ograniczone są do najbliższego otoczenia. Tylko na takie przypadki mogę się powoływać ale nie wiem do końca czy mam prawo je oceniać. Reszta to internetowe bajania maniakalnych ojców….. i matek. Szczególnie celują w tym skrzywdzone mamusie. Fakt, ojcowie się poddają i nie walczą o kontakt z dzieckiem. Odpadają już w przedbiegach. Jednak nie zawsze rozstanie odbywa się bezboleśnie. Wiele matek chce widzieć ojca jedynie w roli płatnika a nie jako równoprawnego opiekuna do dziecka. Sądy służą tylko do bezmyślnego klepania takich roszczeniowych postaw kobiet. Nie dbają o unormowanie harmonijnego podziału opieki nad dzieckiem choć może ostatnie zmiany w kodeksie rodzinnym (opieka naprzemienna, ograniczanie praw rodzicielskich tylko w szczególnych przypadkach, rola mediacji itd…). W takiej sytuacji konieczność pracy na siebie, starą i być może nową rodzinę ogranicza czas i możliwości (czasem jest emigracja za pracą do innego miasta lub kraju) itd. Nie opisałem wszystkich trudności jakie mamy w dostępie i kontaktach z dzieckiem. To temat rzeka i przykładów można mnożyć bez końca. Nie każdy ma siłę i umie sprostać. Samo rozstanie jest wystarczającą traumą by odwrócić się od… np. niewiernej żony i matki. itd….. Blogi i wpisy internetowe (w tym mój tutaj) na różne tematy to nic innego jak bardzo wąski (czasem ciasny i nacechowany uprzedzeniami i kalkami społecznymi – zły ojciec, dobra matka) obraz małego wycinka rzeczywistości. Nie potępiam i nie rozgrzeszam nikogo w podobnych sytuacjach. Nie znamy indywidualnych przypadków dostatecznie dobrze by oceniać. Obraz przedstawiony przez jedną stronę jest zawsze wypaczony (własna krzywdą, rozpaczą, rozczarowaniem, egoizmem, zawiścią itd.). Strzeżmy się uogólnień i pływania w morzu uprzedzeń i stereotypów. Wiem tylko jak było w moim przypadku…. i wiem też, że daleki jestem pewnie od obiektywizmu 😉

    1. Rozgraniczmy tylko jedną rzecz. Nie piszę o mężczyznach, którzy chcą brać czynny udział w życiu dziecka, tylko o takich, którzy się do tego nie poczuwają. Znam mnóstwo Ojców, mających normalny kontakt z dziećmi, bo tego chcą ! Chodzi mi o wolę, bo tak jak piszesz z możliwościami bywa różnie. Kwestia również dogadania się obu stron, kompromisów i mnóstwa pracy, by to poukładać.
      Na własnym przykładzie, patrząc na to, że trzy lata walczyłam o to, by Ojciec starszego syna miał z nim normalny kontakt. On musiał dorosnąć, ja spamowałam zdjęciami i mailami z życia syna…po trzech latach przyszedł wreszcie moment opamiętania. Dziś, choć z powodu jego emigracji, widują się 1-3 razy w roku, są niesamowicie zżyci emocjonalnie. Mają stały kontakt telefoniczny i mailowy, ojciec uczestniczy w życiu syna na tyle, na ile jest to możliwe. Dziś jest mi wdzięczny, za ten spam i upór.
      Masz rację sądy nie zawsze są sprawiedliwe, na szczęście są wyjątki. Mam nadzieję, że i na tym polu wreszcie zacznie się coś zmieniać.

      1. Czasem to nie spam i upór kobiety pozwala na poprawienie kontaktów rodzica z dzieckiem. Czasem to upływ czasu działa tonizująco. Trzeba się pogodzić z nową sytuacją. Przetrawić ból porażki, odejścia lub zdrady. Poradzić z trudnymi emocjami. Czas jest tu najlepszym lekarzem. Po kilku latach łatwiej jest o poprawne relacje miedzy rodzicami…. wtedy przychodzi też dobry czas na odbudowę relacji z dzieckiem. Jestem zwolennikiem zasady: Nic na siłę. Czasem odchodzą na zawsze. Częściej jednak wracają. Więcej wiary w nas ojców…. wystarczy uznanie, że ojciec jest tak samo potrzebny dziecku jak matka. Nie stawiać wygórowanych żądań, nie utrudniać, nie traktować jak dodatkowe źródło dochodu.

          1. Więcej wiary. Nie tylko kobieta potrafi kochać swoje dziecko. Wystarczy nie tworzyć barier z powodu rozczarowania partnerem, żalu i pretensji. Zły partner nie zawsze znaczy zły ojciec. Jeśli rodzicom się nie udało to musi to za sobą pociągać ruiny relacji z dzieckiem. Tu więcej winy widzę po stronie kobiet. Upór, zaciekłość, brak wybaczenia osobistej krzywdy. Każdy powinien mieć szansę na zmianę…. oby na lepsze. Inaczej…. po co dziecku taki ojciec?

            1. Ale w co wiary ? Że zechce być ojcem, za rok, pięć lat, piętnaście ? Cały czas mówimy o totalnie dwóch rożnych postawach mężczyzn. Mówimy o facetach, którzy w poważaniu mają swoje dzieci, bo tak wybrali, a nie dlatego, że ktoś im to uniemożliwił.
              Niby po co dziecku taki Ojciec…no jednak ojciec…

              1. Walczyłaś trzy lata…. jesteś pewna, że bez tej walki zbliżenie ojca z synem by nie nastąpiło? Skąd ta pewność? Ja w swoim życiu takiej pewności nie mam…. ale wciąż wierzę na pozytywne rozwiązanie swoich kłopotów i Mani. Wciąż się staram dla dziecka. Matce na nowo otworzyłem drzwi i serce. Czekam. Pytasz ile można czekać? Nie potrafię odpowiedzieć. Nie myślę o czekaniu daję dziecku co najlepsze. Nie uprzedzam do drugiej strony. Żyję dniem codziennym. Bardzo przeżywam każde rozstanie z córką. Wystarczy. Nie są potrzebne nadzwyczajne działania. Ojciec, który nie chce znać własnego dziecka nie jest potrzebny dziecku. Tylko ktoś emocjonalnie zaangażowany choćby w tych nielicznych chwilach spotkań może być użyteczny dziecku. Choć sam się zastanawiam: Po co? Jak można rozbijać związek z pobudek egoistycznych bez patologii? Raczej ten moment zasługuje na myślenie o dziecku. Później to już tylko archeologia i grzebanie w gruzach. Dziecko skażone na całe życie. Po rozpadzie związku już za późno na pomoc. Szkoda słów…. starać się o rodzinę póki jest rodzina. Cała reszta to tylko głaskanie własnego sumienia. Zawodzi się dziecko uważając swoje egoistyczne potrzeby za najważniejsze. Dziecko to jakoś zrozumie? Nie. Nie zrozumie. Powieli w dorosłości nasze błędy. Nie szukajmy łatwych rozwiązań bo ich nie ma. Nie ma rodziny? Pozamiatane! Żadna patchworkowe, drugie, trzecie. Nic już dziecku nie pomoże. Trzeba się starać kiedy jest na to czas.

                1. Ono nie było negatywne, on chciał kontaktu, tylko nie w takim stopniu, na jakim mi zależało. ”

                  Właśnie o to mi chodzi “starać się o rodzinę póki jest rodzina”, teraz dzisiaj…nie jutro, za rok.

  13. Wow… to pojechałaś. Chyba napisałaś wszystko i dosadnie to, co ja myślę w tym temacie. Na szczęście moje dziewczyny mają tatę w domu, ale ja widząc, co dzieje się dookoła nie jestem i jak zachowuje się większość facetów, nie potrafię przestać myśleć, że przecież i mnie to może się przydarzyć. Oczywiście ani sobie tego nie życzę, ani innym, ale wiem, jak przewrotne jest życie.. wystarczy podpatrzeć moich rodziców i ich dziwne zachowania… także ten. Pracuję, jestem samodzielna i potrafię zadbać o siebie i dzieci tak o… na wszelki wypadek…

    1. Czuje dokladnie to samo: ciesze sie, bo JESZCZE mam chlopa w domu…
      Czy bedzie zawsze?
      Nie wiem.
      Glowy nie dam. Ani palca.
      Widze to samo w okolo i czuje,ze sie boje. Zwyczajnie sie tego boje.
      Bo kocham. Bo dzieci go wielbia.

      To absurd jakis…

Dodaj komentarz