Parentingowy syf

Nie raz już pisałam,że kocham moje dzieci miłością wielką.
Oboje wystarani na maxa,łącznie z leżeniem nogami w górze w celu skutecznego zapłodnienia…
Matko,całe 6 miesięcy niemal stawałam na głowie.
Nikt mi nie może zarzucić,że przypadek,że wpadka – bo sama chciałam.
Chciałam i mam.
I kocham szalenie.
Szczególnie gdy śpią.
Buzie czyste,łapy nie klejące.Pidżama na swoim miejscu,włosy ułożone.Gęby zamknięte.
I nic,poza gadaniem i wiecznym głodem,nie wkurza mnie tak bardzo,jak wszechobecny syf
jaki wokół siebie robią.

Nie ! Nie jestem pedantką i bliżej mi do Chu*owej Pani Domu,niż do tej Perfekcyjnej.
Ale jedyne czego pragnę od lat bodaj siedmiu,to porządek.
Trochę na wyrost z tymi siedmioma latami,bo jednego tajfuna potrafiłam ogarnąć.
Zresztą dom był wtedy duży,pomieszczenia funkcjonalne,jakoś to było.
Ale teraz przy dwójce ?Acham i ocham na słowa innych matek,że mają czyściutko,że dzieci nic nie rozwalają,nie chwytają się za rzeczy “nie dla nich”.
Moje przeciwnie.
Najlepsza zabawa jest pilotami i komórkami.Najfajniej spadają z parapetu doniczki,najdalej latają talerze i szklanki.Najwyższą piramidę układa się z garnków,a pasty do zębów w tubce jest z łazienki do dużego pokoju.Mistrzowie układania slalomu z zabawek.Artyści w swym fachu.
I sprzątam.Wieczorem,gdy gnomy śpią.Mam wtedy komfort wypicia kawy  w próżni czystości.
Sprzątanie w dzień,nie ma najmniejszego sensu.Co sprzątnę po prawej,nabrudzą po lewej.
Nie na moje nerwy.
Teraz mam ten luksus,że mam drzwi !
A to oznacza,że nasz pokój jest zamykany,chłopców zamykany,a gości mogę przyjąć w aneksie.
I jak już patrzę na nich z nienawiścią,to właśnie za ten syf,który tworzą.
Za brak szacunku do mojej pracy…może znikomej i minimalnej,ale jednak mającej na celu jedno – zachowanie choć minimalnego porządku.Nie da się !
Czekam na chwilę gdy Junior podrośnie i też zacznie sprzątać,a nie rozwalać to co już posprzątałam.
Sukcesy już są.
Nie zjada mi książek i nie próbuje chodzić w moich stanikach.
Choć ciuchy z komody namiętnie wyciąga nadal.
I nie pomaga 12356789o milionowe powiedzenie NIE WOLNO !
On to robi nadal. Z bananem na gębie.Mało tego potrafi zgonić na kogoś innego :
– ja neee,tata !
Tak wiem,że mężczyźni też się w damskie fatałaszki przebierają,ale sorry – Ojciec w moje ciuchy by uda nie wcisnął. I jak by mi się w ostatnim czasie ktoś zapytał,jaki jest najgorszy aspekt posiadania dzieci,to mu odpowiem,że bałagan.
Że pochowanie krzeseł by Junior nie wspinał się na stół czy szafki nic nie daje.
Że założenie zabezpieczeń na szafki,daje niewiele.
Junior jest tutaj prowodyrem,syn starszy chętnie się podporządkowuje.
Sprzątanie pokoju ? Mamooo,ale za co ? To główna odpowiedź na moją prośbę.
I chcę wierzyć,że jeszcze ich naprostuję ! Że wyjdą na ludzi i że jako teściowa,nie będę musiała za nich świecić oczami. I na prawdę,plamy od farb,plastelina na dywanie,czy kuleczki z folii aluminiowej pozrzucane po podłodze – mnie nie ruszają . Toż to ich kreatywna zabawa.
Ale jak jeszcze raz nadepnę po kolei na  dziesięć klocków lego,szczególnie tych kanciastych części dachu,to nie ręczę za siebie ! Podobnie jak w przypadku zbiciami mi kolejnego talerza czy kubka.
Ostatni raz wyciągałam telefon z kibla.
Ostatni raz wyciągam pilota z lodówki,precyzyjniej z maselniczki.
Ostatni !
Ja się za was wezmę gnomy jedne…bo przecież jestem jedyną osobą,która was tego porządku może nauczyć. Jutro dzień pakowania zabawek do czarnego worka.Zrobimy sobie pogrzeb.
…a potem zeświruję.
Bo jak zabiorę im zabawki,to mi do reszty chatę zrujnują.

*i nie mówcie mi,że przykład idzie z góry .
*niektóre zdjęcia są stare,ale wpisują się w treść postu

                                    Czytam                                                          Układam buty

 Pływam łodzią 
Najlepsza kryjówka w skrzyni z pościelą 

                               Notatki w WC                                        Tylko patrzę,jak mama nie patrzy 

 Ejmen.

* wybaczcie za tytuł.liczę na to ,że niektórzy wyniuchają w nim jakąś aferę i wreszcie dojdę…
do tych 100 tyś. wyświetleń 😛 na które od miesiąca mam parcie.

Komentarze

72 thoughts on “Parentingowy syf

  1. W tej chwili jestem załamana;( na raziemam jedną potworną ale wszedzie.. parapety i regały są jej.. myslalam sobie jeszcze małego powtornego sprawić wraz ze ślubnym ale czy ja podwójną familie potwornyc ogarnę jak jedno mnie do białej gorączki doprowadza??
    Hmm o to jest pytanie…..

  2. Ja nie jestem w stanie zrozumiec jak taki mały szkrab (mój ma 14 miesięcy) jest w stanie zrobic taki burdel, jak patrze na Twoje zdjęcia to jakbym mojego syna widziała. A zaraz bedzie drugi, wiec za jakiś rok to juz bede miała jeden wielki smietnik, i chociaz nie jestem pedenatką to juz rece i nogi mi opadają, głownie z bólu jak staje na kolejny klocek lub samochodzik. I co tu zrobic z tymi małymi łobuzami?!

  3. Też to mam, też to znam! Z tym, że ja pieprznięta jestem i na bieżąco próbuję ogarniać!
    Chociaż Chłopaki nigdy mi nic z szafek nie wyciągali… hmmm… i ogólnie raczej sami pokazują, że coś je blleee i trzeba wytrzeć! Pedantyzm po matce?!
    Brudzą, bo rozleją sok, porozrzucają zabawki i pokruszą bułką. Raz Arek ściągnął z parapetu doniczkę- i się lekko ubiła! Poza tym raczej luz.

  4. O Matulu, myslalam, ze moje diecko jest syfotworcze, ale od dzis ja doceniam!!! Co tam, ze klocki rozwala, szuflady przerzuca.. Do powyzszego obrazka jeszcze jej duzo brakuje. Szaxun matko za cierpliwosc!!

  5. Haha! To ja dzisiaj podobne przemyślenia miałam. Nigdy więcej nie umyję podłogi, bo co z tego, skoro za kilka minut dziecię wywali tam obiad. Ledwo odkurzyłam, a zaraz okruszki znikąd. A chłop już drugi dzień obiecuję łazienkę umyć. I co? I nico 😉 Pieprzę sprzątanie 😉

  6. Kobieto jakbym widziała swój dom i swój bajzel zrobiony przez moje urwisy starszak ma 4ponad latka a blizniaki 17msc.Oszalec można;)Też pedantką nie jestem ale nienawidze takiego syfu, gdzie kolwiek nogi nie postawisz na cos nadepniesz o dziwo klockom, samochdzikom i innym duperelom nic nie jest tylko moja stopa cierpi na tym.Świetny tekst i super fotki;)

  7. No proszę to tak jak u mnie , ciągły syf .Jak umyje podłogę to za 3 min się lepi , jak pomalowalam ściany to na drugi dzien był mój portret na niej :-/ , jak założę kostki do WC muszę wyciągać ręką itd 😀 byle do 18 stki szaranczy czyt dzieci 😉

  8. Nazwę to logistycznym WYZWANIEM, w którym niebagatelną rolę odegra Mąż Wygodny (wg mnie doskonała pierwszoplanowa rola), oraz mega testem dla cierpliwosci i konsekwencji rodziców…radzę przygotować się na weekend usłany pełnym wachlarzem wymuszeń oraz foch (mali terroryści mają swoje tajne sposoby wpływające na naszą “niezłomną” wolę) a wieczorkiem po trudach walki z zoorganizowanym terroryzmem polecam winko i wiarę iż wiecej takich weekendów nie będzie…Pozdrawiam 🙂

    1. No problem w tym,iż Wygodnego teoretycznie nie ma.Praktycznie jest,ale odsypia nocki w pracy (w weekendy od 23 do 13 poza domem) więc nas absolutnie nie wspiera w tych wyzwaniach 😛 Weekend,czy dzień w tygodniu,bez różnicy oni cały czas testują moją cierpliwość 😀

  9. Maksia, mobilizuje do sprzątania groźba braku bajki, lub odebrania ulubionej zabawki, jednak zanim te metody zadziałały, weekend uplynął bez bajek a ulubione klocki trafiły do piwnicy …

  10. O jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam! Co prawda, u mnie jeden egzemplarz, ale mieszkanie po tym, jak się bawił, wygląda jak po tsunami! Sprząta tylko wtedy, gdy mu coś za to obiecam, więc przestałam, żeby się tego nie nauczył. I nie sprząta. Ja sprzątam. Jak śpi. Albo nie sprzątam wcale i burdello sobie leży a młody wyje jak na coś nadepnie – i ja się z tego bardzo cieszę (wyrodna!) bo wtedy z miną satysfakcji mówię do niego – POSPRZĄTAJ! 😀 A ogólnie to się zastanawiam nad wyniesieniem 3/4 zabawek do piwnicy. Niech doceni te co zostaną a jak się znudzą to mu wymienię na te ‘nowe stare’. Bo obecnie to, oprócz robienia bałaganu, mało czym się tak naprawdę bawi. :s

  11. moj facet uwaza ze to ja robie najwiekszy balagan i ze sie juz wiekszego nie da zrobic.
    musze mu te fotki pokazac, to przestanie mi truc tylek:)

    pozdrowienia

  12. balagan u mojego 13sto latka jest nadal..jeden wyjatek ze sprzata ale trzeba go pogonic..jednak przypomnialy mi.sie sytuacje jak byl mlodszy i byl strasznym niejadkiem… znajdywalam mieso z obiadu wszedzie za tapczanem w koszu na smieci ..pierogi z obiadu schowane za telrwizorem istny meksyk..teraz nadal ciezko z jedzeniem ale dajemy rade za to jesli chodzi o balagan to moj syn czesto odpowiada ze on nie widzi w tym problemu i ciezkoo mu w porzadku cokolwiek odnalezc..ot zycie!!

  13. Mam dni, że robię wieczorem przejście do łóżka młodej, żebym sobie po nocy krzywdy nie zrobiła w stópkę 😛 zawsze, ale to zawsze odgruzowuję przedpokój, w razie czego nie będę w nocy świecić oczami przed ratownikami z pogotowia i da się drzwi wejściowe otworzyć w przypadku ewakuacji 😀 a reszta jakoś się buja 😀 wprowadzenie zasady “nie wynoś syfu ze swojego pokoju” udało się połowicznie – starsza załapała, młodszej się zdarza 🙂

  14. A ja posprzatam jak starsze dziecko jest w przedszkolu…a potem martwie się jak wróci i dom do góry nogami powywala;) młodsze jeszcze niewiem co to porządek śpi całymi dniami i bajzlu oglądać nie musi;)

  15. Nooo Kochanaaaa!! Powiem Ci, że ja u siebie ostatnio też narzekałam na syf ale do Twoich gnomów to moja się nie umywa 😀 ja to mam w porównaniu do tych zdj mimo, że bałagan to nazwałabym to pikusiowym bałaganem 😀
    chyba z drugiego dziecka zrezygnuję jednak po tym poście 😀 dziękuję za wybicie mi z głowy tego jakże szalonego pomysł z głowy pt. posiadanie drugiego dziecka 😀

  16. Czy ty bywasz w moim domu , bo czytam jakbyś mówiła własnie o moim domu.
    Ostatnio posprzątałam jeden pokój poszłam sprzątać drugi a gdy wrociłam do pierwszego było gorzej niż przed sprzątaniem 🙁
    Ale kocham mimo wszystko nad życie tą moją rozrabiakę

  17. Matko..przeciez to norma….ciesz sie,ze nie slyszysz,ze jestes kiepska gospodynia,bo masz artystyczny nielad zaprojektowany przez wybitnie uzdolnione dzieci 😀 Ciesz sie,ze Cie do pracy Ojciec nie wysyla,bo przeciez Ty nic w domu nie robisz 😛 pomijajac ogarnianie tajfunu 😛 my mielismy wysmarowane sciany “naturalna glina” czyli smierdzaca kupa..chwila nieuwagi,bo dziecko mialo spac,cisza byla,wiec twierdzilismy,ze spi,a tam “pachnaca” niespodzianka…i nie wiem co jeszcze nas czeka,bo jedna juz wyrosla,a druga jeszcze nie chodzi 😛 strach sie bac..pocieszam sie faktem,ze to nie jest niekonczaca sie opowiesc 😀

    1. pamietam jak mialam ok 11-12 lat i poszlysmy z mama do znajomych.tam byl 2 lata starszy chlopak,z ktorym zawsze sie bawilam.niestety tym razem stwierdzil,ze idzie z kumplami grac w pilke.w akcie zemsty weszlam na oparcie od sofy i na suficie swiecowa kredka narysowalam kolko 😀 zafundowalam im malowanie calego sufitu,bo zejsc nie chcialo,a slad byl widoczny 😀
      Wszystko przed nami kochana 😀

    2. strach się bać 🙂 ale…to ja już wolę takie wybryki u 11 latków,niż to co zaobserwowałam ostatni w Surowych rodzicach (co prawda 13 latka) czyli papierosy,piwo i inne rzeczy…to niech już mi całą chatę malują tymi kredkami,niech za szybko nie dorastają.

  18. Ja na szczeście aż tak kreatywnego dziecia nie mam, ale też jak sprzątnę w jednym miejscu to w drugim juz syf. Po pokojach, bo w kuchni to kreatywnie gotuje mąż. Ja to “ta od sprzątania” jestem,aże czasami nie wyrabiam, to jest bałagan.

  19. Widzę, że to nie tylko mój problem, ale nas wszystkich. Dobrze, ze piszę z telefonu, bo rozpisalabym sie o moim syfie, a nie chce. Wczoraj wprowadziłam dwie zasady: nie wychodz z pokoju z pustą ręką i kazdy myje po sobie naczynia NATYCHMIAST. Zobaczmy czy cos sie zmieni. ..

  20. U mnie syf robi się sam, no może ja z Polką trochę mu pomagamy, trochę bardzo i chyba ja bardziej. Tylko sprzątać nie ma kto, ewentualnie tatuś się czasem zlituje 😉 Ale chociaż sama ten syf zrobię to i tak mnie wkurza. Idę posprzątać 😛

  21. U nas czarny worek już dzieła, Juniory uchlewiają swój pokój z czystym wdziękiem 🙂 PS. Nabrałam się na tytuł, miałaś rację 😉

  22. A już myślałam, że jakaś aferka parentingowa, bo ostatnią, rajtuzkową,przegapiłam, dotarły do mnie tylko jakieś echa.
    Poza tym właśnie poczułam się utulona i pocieszona, że nie tylko ja i nie tylko moje dzieci robią ekstremalny porządek inaczej,w swojej wersji, choć przyznam, że jednak Twoje biją moje na głowę choć myślalam, że się nie da 🙂

  23. Te nasze Juniory na nawet na kaloryferach tak samo sterczą…
    Jednak 2.córki to plus – jak już nie wytrzymam i morde wydre, to mówią: mamusiu…ty sobie w kuchni z kawusia usiadz i my tu zrobimy niespodzianke – i sprzataja jak umieja…ale zabawek brak na ziemi 😉

    1. z tymi córkami to chyba nie tak do końca słodko, ja mam całkiem inaczej , moje córki potrafią wejść wszędzie , szczególnie starsza miała takie zdolności, szafki, biurko, parapety to był jej ulubione wspinaczki, nie raz spadła , teraz wspina się po drzewach, płotach itp itd , diabeł a nie dziewczynka, wiecznie poobijana …

  24. ha! skad ja to znam:) w dzien tylko noga przejscie robie:P Wszytko laduje wyzej niz najmniejsze siega ….choc pilot jeden poszedł won:P.. sprzatanie przy dzieciach to jak mycie zebow z pelna buzia czekolady;)))…a za synow doroslych i tak pewnie bedziemy swiecic oczami..to nic ze oni tacy sie rodza;D

  25. Hahahaha, z tytułem, to pojechałaś. Dałam się nabrać, myślałam, że jakieś swoje głębsze przemyślenia tutaj zaserwujesz, a Ty zwyczajnie drugi raz już oszukujesz, cwaniaro… 🙂

    Co do samego porządku. Nic nie mów. Człowiek sprząta, stara się, by to wszystko miało jakieś ręce i nogi. I co? no i przyjdzie mój ukochany syn (za którego żywcem bym się poćwiartować dała) i zrzuca, rozrzuca, depcze. Krew mnie zalewa. “NIE WOLNO” x milion. A on co? Pokazuje mi paluszkiem “nunu”. 🙂

    Buzi. :*

Dodaj komentarz