Menu

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Twój szkolny przysmak, pamiętasz ?

Wraz z pyszne.pl chcę Was zaprosić na konkurs z cudownymi nagrodami, pod hasłem

" Twój szkolny przysmak "


Pamiętacie drżenie rąk, gdy odwijaliście papier śniadaniowy na przerwie w szkole ?
A może wymienialiście się przysmakami z koleżanką z ławki, albo po drodze do szkoły zawsze kupowaliście mleczne rogale w przydrożnej piekarni  ? 

Podzielcie się z nami tymi wspomnieniami.


piątek, 22 sierpnia 2014

Składak vol 3

U znajomych.
- Mamo, ten kot jest popsuty - stwierdza starszak
- Nie jest zepsuty tylko chory.
- Mamo, ale on nie ma ani jednego oka !
- No widzisz, bo je stracił.
- Biedny popsuty kot. A widziałaś tamtego bez łapy ?
- Widziałam.
- Ciocia ma tu takie złomowisko- schronisko dla popsutych kotów. To miłe.

#kot popsuty, ale uratowany

czwartek, 21 sierpnia 2014

Wyjeżdżacie na wakacje ? Na pewno.

Tworzycie listę najbardziej potrzebnych rzeczy do zabrania, przepakowujecie bagaże, według tych najbardziej potrzebnych i tych, które być może się przydadzą. Jeszcze w trakcie podroży zastanawiacie się, czy aby na pewno wzięliście ze sobą niezbędnik. 
Też to przerabiałam.

sobota, 16 sierpnia 2014

Przedstawienie

Premiera przedstawienia zapowiadała się na prawdę ciekawie.
Aktorzy wybrani z pośród tych żyjących życiem realnym, a tych pogrążonych w sieci internetu.
Szczęśliwi, uśmiechnięci, wyprasowani, pachnący.
Wiarygodni.
Zawieszeni pomiędzy zakupami w Biedronce, a wypatrywaniem najnowszej kolekcji Zary.
Oczytani, wykształceni, inteligentni.
Zaradni.

Pierwsze moje wrażenie. Pierwsza wzrokowa ocena.
Poziom wydawał się wysoki i zachęcał do wysłuchania sztuki.

A potem otworzyli usta i z ust tych wydobył się bełkot.

czwartek, 14 sierpnia 2014

Dziewczyna z internetu

To był 2005 rok.
Wylądowałam na obczyźnie. Zaszłam w ciążę i okazało się, że cierpię na nudę.
Zbawienny więc wydał się wtedy internet. Nie pamiętam w jaki sposób trafiłam na forum gazeta.pl.
Potem już wszystko potoczyło się szybko. Obie mamy to samo imię. Nasi faceci też (na tamten czas).   Podobny wiek, obie czekamy na pierwsze dziecko.
Na forum zrzeszyło się znacznie więcej dziewczyn, łączyło nas coś więcej niż wymiana informacji, dzielenie się problemami.
Oprócz M. , bliska stała mi się także K.
Jakoś tak podobnie się zaczęły nasze losy toczyć. Napotykałyśmy na podobne życiowe zakręty.
Podczas gdy związek M. rozpadł się definitywnie my z K. podejmowałyśmy próbę odbudowania naszych związków, też po pierwszym rozstaniu.
Udało nam się wtedy spotkać z K. w UK...a później po moim powrocie do Polski, także w Poznaniu.

Składak Vol 2


Mamy mikroskopijny i wąski przedpokój. Bardzo.
Wygłupiam się z chłopakami. Chodząc jeden za drugim śpiewamy wyliczankę :

W pewnej chwili przydzwoniłam łokciem w kant ściany, aż mnie z nóg zwaliło...
- !@#$%^&*(O) !!!! Ja pierdzielę. - rzuciłam wiązankę zwijając się w bólu.
Dzieci na mnie patrzą.
- Przepraszam, nie powinnam przeklinać, ale mnie cholernie boli ...
- Nic się martw mamo. Nikomu nie powiemy.
- Dzięki.
- Amerykańscy naukowcy stwierdzili, że jak się człowiek uderzy i przeklnie to mniej boli. - dodał starszak - Jak ma Ci to pomóc, to idź do łazienki i przeklinaj ile chcesz.

wtorek, 12 sierpnia 2014

Kogo spotkaliśmy w lesie i dlaczego z niego uciekliśmy...

Wczoraj, zupełnie przypadkiem natknęliśmy się na pewne miejsce. Mały pałacyk z parkiem, stawem i małym laskiem. Idealne miejsce na spacer i możliwość poromansowania z Nikosiem. Legalnie.
Miejsce od razu przypadło nam do gustu. Nie było ludzi, przestrzeń, zieleń i cieszące oko widoki.

Zapowiadało się, że spędzimy leniwe popołudnie na łonie natury, upajając się pięknym krajobrazem.
Nic bardziej mylnego.
To było pamiętne popołudnie.
Gdybyśmy wtedy wiedzieli, co nas czeka...

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Aktywne wakacje


Kto czyta blog w miarę regularnie wie, że jesteśmy włóczęgami i lubimy przebywać poza domem, najlepiej na łonie natury w ciszy i spokoju, albo wręcz przeciwnie gdzieś w gwarnych czeluściach Polski.
I choć zdarza nam się usiąść bezproduktywnie na starym rynku i obserwować toczące się w okół nas życie ( nie tylko nasze dzieci mam tu na myśli ), to lubimy od czas do czasu spędzić ten czas aktywnie.
No dobra.
Rolek na nogach nie miałam od pamiętnej nauki jazdy na deptaku w Blackpool, gdzie prawie wpadłam do morza, bo zabrakło mi hamulców :))
Na rowerze jeżdżę co roku...jesienią, na grzyby z moją mamą.

Ale tańczę zumbe, gram w kręgle, pływam tratwą czy też gram w tenisa dość systematycznie. Na xBoxie. Jak by nie było ruszam się :))

niedziela, 10 sierpnia 2014

To matka decyduje o dziecku ...


Pech chciał, że przechodziłam z chłopakami koło placu zabaw.
No nie odmówię im zabawy, choć ich nie lubię. Placów zabaw, nie moich dzieci, chociaż ich czasem też. :)
Obok mnie na ławce usiadła inna mama, może trzyletniej dziewczynki. Dzieciaki się rozbiegły, ja wsadziłam nos w komórkę, ale i tak do mnie zagadała.
Takie pierdoły, jaki junior stary, ile waży, jaki ma rozmiar buta i które czasopismo prenumeruje, ile odkłada na lokatę.

Jak już odpowiedziałam, rozpoczęła monolog o dziecku swym idealnym, prze-inteligentnym, grzecznym, usłuchanym i w ogóle jedyny taki egzemplarz od Syberii po Australię.
Nie przerywałam jej, bo po pierwsze : nie przebiła bym się przez tempo słów, które wyrzucała z siebie z prędkością ponad świetlną. Po drugie, co ja mogłam powiedzieć ?

piątek, 8 sierpnia 2014

Junior, Charlie i lola

Dostałam od Was kilka zapytań, po opublikowaniu tekstu odnośnie nauki angielskiego KLIK , przez starszaka. Większość Was pyta, jak to się odnosi do Juniora.
No tutaj niestety dziecko niepiśmienne i nie czytające, wiec karteczki się nie sprawdzą :)
Podsuwamy mu więc proste zagadnienia, głównie za sprawą piosenek oraz bajek. Nie mogę pominąć także książek, które przyleciały wiele kilometrów, prosto z Anglii, jako dorobek syna starszego po naszym powrocie do Polski.

Pojawią się zapewne głosy, że przecież Junior ledwie mówi w Ojczystym języku, wiec po co mu zaśmiecać głowę językiem obcym. Cóż.
Junior mówi po polsku bardzo niewiele. My go rozumiemy, bo porozumiewa się z nami na swój sposób, lecz sposób dla nas czytelny i zrozumiały.
Nie mniej jednak, jemu łatwiej jest powiedzieć "duck" niż "kaczka" (mówi kaka), "apple" zamiast "jabłko". I on właśnie w ten sposób wykorzystuje swój zasób anglojęzycznych słów.