Menu

sobota, 24 stycznia 2015

Sobotnia Trampolina vol 2

Ależ miałam czytania...bardzo się cieszę, że cykl się spodobał, mam nadzieję, że już za chwilę zacznie się to zainteresowanie przekładać na nowych czytelników dla Was :)

No a teraz żeby nie było za miło, gatki na dupsko i słuchajcie.
Przesyłacie jeden link do opublikowanego już tekstu. Jeśli przyślecie dobry tekst w poniedziałek, ale ten z piątku wyda Wam się bardziej godny polecenia, to okey podeślijcie, ale wtedy tylko ten ostatni podesłany biorę pod uwagę. Jak każdy z trzydziestu zgłoszeń, przyśle mi po 5 tekstów, to nie jestem ich w stanie przeczytać z uwagą. I proszę Was o wysiłek, niewielki, ale jednak. Ja wiem, że można w przecudowny sposób napisać nawet o etykiecie na majonezie czy przejmująco o dziurze w skarpecie, biorę od ręki !, ale darujmy sobie wpisy reklamowe, pamiętajcie, że nasze zestawienie z Hanią, to nie jest żaden wielki prestiż, bo nie jest  < pauza > :))))

czwartek, 22 stycznia 2015

Wieczorem

Jak co wieczór odpaliła papierosa i zaciągając się nim zamaszyście zakaszlała.
Jej ręka bezwiednie skierowała się w stronę butelki, dobrze schłodzonego, białego wina.
Niemal nie odrywając wzroku od monitora nalała sobie pół kieliszka i upiła dość spory łyk.
Wieczór...taki sam od kilku tygodni.

Jeszcze niedawno cieszyła się na te wieczory. Kładła spać córeczkę i wreszcie była Panią swojego czasu. Mogła pisać z przyjaciółką z drugiego końca świata, albo zaciskać usta z grymasem rozkoszy w ramionach swojego męża.
Teraz została jej tylko ta pierwsza opcja, tylko jak tu pisać ze szczęśliwą w związku przyjaciółka, gdy jej samej wali się małżeństwo, a ona zdezorientowana, nie potrafi nawet odpowiedzieć - dlaczego ?

środa, 21 stycznia 2015

11 miesięcy

Nie robiłam podsumowania roku, bo robił je niemal każdy.
Nie robiłam listy postanowień nowo-rocznych, bo robił je niemal każdy.
Zrobiłam natomiast duże oczy, gdy tylko rozpoczął się nowy miesiąc. Styczeń.

Rozpoczął się z taką pompą i przytupem, że moje żagle nabrały wiatru. Dużego wiatru. Z piersią swą nadymaną, krocze ku nowemu.
Niby jaki Nowy rok...taki cały rok.
Zapowiada się zatem robota po kokardy, mnóstwo wyjazdów, poznanie ogromu nowych ludzi i kolejne wyzwania przede mną. Wyjazd do Warszawy okazał się zapalnikiem w machinie, która ruszyła. Zmiany.

piątek, 16 stycznia 2015

Sobotnia Trampolina vol 1

Zaczynamy, pierwsza odsłona Trampoliny, którą organizujemy wraz z Szalonooką.
Przyszło około piętnastu tekstów, z czego nasze dwa typy pokryły się, a więc żeby nie dublować, na to miejsce wskoczyły kolejne dwa teksty.
Dzięki za różnorodność, pamiętajcie, że nie muszą to być teksty ściśle parentingowe :)
Proszę mnie next time nie drażnić " dzidzią, fasolką czy pieniążkami " w tekście :)))

Nie ma złych tekstów, nie zniechęcajcie się, pamiętajcie, że musimy wybrać.

czwartek, 15 stycznia 2015

Trzewikowy raj


 Ferie za miesiąc, więc czas najwyższy zacząć do nich przygotowania. Kierujemy się w nasze polskie góry, a to oznacza mnóstwo chodzenia. Kompletowanie bagażu zaczynamy więc od butów. Po szczytach wspinać się nie będziemy, ale liczę na dużo zwiedzania i spacerowania w celu wdychania świeżego, górskiego powietrza ( zamawiam sprzyjającą pogodę ! ).
Buszowanie po internecie okazało się zgubne, bo ni jak nie potrafiłam zdecydować się co do modelu.
Pojechaliśmy więc na zakupy i z czystym sumieniem oddałam stopy synów w ręce eksperta od dziecięcego obuwia. No i w sumie mogła bym na tym zakończyć post, ale z moimi dziećmi nie ma tak łatwo. Okazało się bowiem, że zakupy dla nich dwóch w jednym sklepie, trwać mogą ponad godzinę...dużo ponad !

środa, 14 stycznia 2015

Podbić Warszawę w weekend

Bez wątpienia, gdyby nie przedstawiona mi przez Anię wizja cudownych warsztatów, do Warszawy jechały byśmy z Martą dopiero w niedzielę. Jednak udało się zawitać w stolicy już w piątek.
W piątek też odbyła się Pocieszakowa impreza, jednak nie pytajcie mnie jak na niej było, bo przebiegła żmija Ania, wcisnęła mi swoje dziecko i podczas gdy ona opychała się tortem i rozdawała autografy, ja siedziałam w basenie z piłkami i wyszukiwałam kółka przy pojazdach dla jej syna.
A tort był cudowny, tylko ja się na niego obraziłam. Obraziłam się, bo córka Anny L. pożarła moją lukrową Barbórkę.  Barbórka, jak i cała reszta zwierzaków była piękna.

czwartek, 8 stycznia 2015

Społeczna chorągiewka

Powiedzcie mi co się na tym świecie dziej ?
Nie kumam braku posiadania podstawowych nawyków współżycia z otoczeniem i bynajmniej, nie o pożycie seksualne chodzi, a zwykłą relację z drugim człowiekiem.

Jak to jest, że jednego dnia rozmawiasz z kimś, zwierzasz mu się i wysłuchujesz jego żalu, tylko po to, by po kliku dniach zapiekły Cie uszy, bo owa fałszywa istota obraca się przeciw Tobie i nagle to Ty stajesz się wrogiem, choć dwa dni wcześniej klepałeś po ramieniu i wspierałaś dobrym słowem ?
To nie jest zbytnia ufność do przypadkowych ludzi, to jest wiara w ich uczciwość, to jest chęć nie patrzenia na wszystkich przez pryzmat dwulicowości. Jednak po raz kolejny nacinasz się na kogoś, w kim pokładałaś sympatyczne nadziej, tylko dlatego, że zapierdziela na wietrze jak pierdzielona chorągiewka.

środa, 7 stycznia 2015

Matka on TV


 W ramach promocji książki " Zwierzaki Pocieszaki " zorganizowałyśmy w Figle Migle Zabawy dla Dzieci spotkanie autorskie, połączone z czytaniem bajek, oraz innymi atrakcjami.
Wśród nich, poza wariacjami na placu zabaw, było min. strojenie pierników, spotkanie z Gwiazdorem i zabawy z animatorką. 
Główną atrakcją, oczywiście dla nas, była wizyta Telewizji Poznańskiej. 
Tym sposobem - debiut zaliczony.

niedziela, 4 stycznia 2015

Tequila

Zawsze gdy zasiadała na fotelu ginekologicznym miała mieszane uczucia.
Wiedziała, że to konieczność, a jednak czuła ogromny wstyd, że obcy facet ogląda jej waginę.
Zresztą ostatnimi czasy, to była jedyna okazja by ktoś tam zaglądał.
Po wizycie, jak zwykle w przyspieszonym tempie ubrała się i była pewna, że kwestia odebrania recepty jest tylko formalnością. To tylko zwykły stan zapalny.
Lekarz dłuższą chwilę zatopił się nad papierami, wypisał receptę i odprowadził ją do drzwi przyklejonym do ust uśmiechem.

Do cholery już nawet nie liczyła na cud. Zresztą jak można zajść w ciążę, gdy Twój facet gardzi Tobą ? Nie sypiała z nim od kilku dobrych tygodni, a to co było wcześniej trudno nazwać seksem. On ją po prostu brał, bo przecież musiał na kimś wyładować magazynek. Nie było w tym ani czułości, ani emocji, tylko ten jego obrzydliwy dyszący oddech, skwitowany żałosnym jękiem.
Upadlało ją to.

Tekst z trzema kupami, ale nie taki jak myślisz :)

Ostatnimi czasy skupiłam się nie na sobie, a na swoim otoczeniu.
Dzięki Pudelkowej aferze, która po prostu wywołała salwy śmiechu u mnie i ogólny ścisk dupy u innych, postanowiłam oddzielić ziarno od plew i cieszyć się owocnymi zbiorami a nie zgnilizną.

Pierwszym krokiem do tego była naturalna selekcja osób z mojego otoczenia, o czym pisałam Wam TU. Po niemal dwóch miesiącach czystek, selekcji i stawiania wszystkiego na jednej karcie, znalazłam się w puncie, dzięki któremu jestem lżejsza...i szczęśliwsza,
Nie da się dogadać i lubić ze wszystkimi, a już na pewno nie z tymi, którzy fałszywie się do Ciebie uśmiechają, a potem rzucają Ci gównem w plecy.
Zrozumiałam, może trochę późno, a może właśnie w porę, gdzie byłam w stanie sama zadecydować, z kim trzymać sztamę, w kogo warto inwestować a do kogo wyciągnąć mobilizującą rękę.
Grono się pomniejszyło, zacieśniło i stało się jakoś bardziej doceniane z mojej strony.